Dziewięćdziesiąt lat temu odbyła się premiera Psa Baskerville’ów w reżyserii Austriaka Richarda Oswalda. Film po jakimś czasie zaginął. Owiany legendą przeleżał kilka dekad w kościelnej piwnicy w Sosnowcu. Eksperci FINA i San Francisco Silent Film Festival, po trudach pracy nad restauracją, zaprezentowali perełkę kina minionej epoki.
„Niemieckie produkcje filmowe zawsze wykraczały poza utarty schemat. Były dziwne. Tak też jest i z ‚Psem Baskerville’ów’. Obraz wydaje się niezwykle autentyczny, a kadr niezwykle współczesny”. Tak o odnalezionej w Sosnowcu w 2009 roku filmowej adaptacji powieści Arthura Conana Doyle’a opowiadał na wczorajszym panelu dyskusyjnym prof. Russell Merritt z Uniwersytetu w Berkeley. To „film-legenda”, „sensacyjne znalezisko”, jak mówi zespół FINA zajmujący się restauracją taśm z zaginionym filmem epoki kina niemego. „To ostatni niemy film o Sherlocku Holmesie w reżyserii Richarda Oswalda zrealizowany przez małe berlińskie studio, z międzynarodową obsadą. Sherlocka zagrał Amerykanin Carlyle Blackwell” – opowiada Magdalena Dubrowska w jednym z wywiadów.
Film austriackiego reżysera Richarda Oswalda (1880-1963) święcił triumfy jedynie w Europie środkowo-wschodniej (polska premiera odbyła się 21 listopada 1929 roku w warszawskim kinie Capitol). Najczęściej ekranizowana powieść szkockiego pisarza nie doczekała się nigdy premiery ani w Stanach Zjednoczonych ani, co bodaj najdziwniejsze, w Wielkiej Brytanii. Powody? W obszarze anglojęzycznym właśnie od 1929 roku zaczęły ukazywać się pierwsze filmy dźwiękowe. Studia nie były więc zainteresowane karmieniem publiczności „niemymi twarzami”. Muzyka mechaniczna i zsynchronizowane dialogi były o wiele bardziej ekscytującym zjawiskiem. Najbardziej spektakularnym bojkotem wykazały się archiwa filmowe, które rządzone ekonomią czasu i pieniądza, niszczyły taśmy na pęczki. Obecnie szacuje się, że w owym burzliwym okresie przełomu przepadło około 75% filmów niemych. Na przeszkodzie stanęła również kwestia praw autorskich. Arthur Conan Doyle zatem Psa Baskerville’ów (1929) po raz pierwszy obejrzał poza ojczyzną. W Danii.
Sherlock Holmes. Nieśmiertelny geniusz uwieczniony w kadrze austriackiego reżysera bez większych nowości obnosi się swoim nienagannym entouragem, dedukuje z wyrazistą mimiką, jest nonszalancki, ale nie przekracza granic dobrego smaku. Nowatorskie w tej adaptacji jest jednak ujęcie relacji Holmes-Watson, co w dyskusji podkreślił wspomniany już Merritt. Do tej pory traktowany po macoszemu przyjaciel Holmesa, niejednokrotnie całkowicie pomijany w scenariuszach, w tym przypadku otrzymuje należne mu miejsce w detektywistycznym świecie ekscentrycznego śledczego. Wyrasta na równouprawnionego, obdarzonego wielkim zaufaniem asystenta, niepozbawionego humoru i zadziorności. Pes baskervillský, bo w kościelnej piwnicy odkryto go z czeskimi napisami, trzyma w napięciu, śmieszy, cieszy swoją estetyką pogrążoną w ciemności, owiany grozą, tak wymowną dla nurtu ekspresjonistycznego we wczesnym kinie niemieckim.
Richard Oswald, bez większych nieoczekiwanych zwrotów, karierę filmową (choć brzmi to może dość górnolotnie) rozpoczynał w teatrze. Dotychczasowe doświadczenie sceniczne pozwoliło mu rozwinąć się nie tylko aktorsko, ale przede wszystkim, co potwierdziły kolejne wydarzenia, pisarsko. Tworzył również scenariusze, głównie biorąc na warsztat tematykę społeczną, sięgając po tematy tabu. Pierwszy znaczący film wyreżyserował w 1914 roku. Ekranizacja Das eiserne Kreuz przyniosła mu rozgłos. Poruszona w nim tematyka pacyfistyczna wpadła w oko ówczesnym cenzorom i film zdjęto z afiszy. Większego wrażenia to na Austriaku nie zrobiło. Już rok później założył własne studio (Richard Oswald-Film GmbH), z którym zrealizował prawie setkę filmów. To właśnie w nim Richard Oswald wyłonił spośród wielu spragnionych szklanego ekranu niemieckiego aktora Conrada Veidta – słynnego Cesare’a z Gabinetu Doktora Caligari.
Jako reżyser i scenarzysta z lekkością pióra i bez zgniłych kompromisów stąpał po cienkim lodzie weimarskich dyrektyw obyczajowych i kulturowych konwenansów. Homoseksualizm, prostytucja, aborcja, choroby weneryczne – zakres zakazanych tematów był szeroki, a krytyka swoim zasięgiem docierała do najdalszych zakątków Republiki Weimarskiej. I tak do historii kina przeszły takie tytuły jak Das Tagebuch einer Verlorenen, Dida Ibsens Geschichte i bodaj najbardziej rozpoznawalny Anders als die Anderen (1918/1919) – film objęty w 1921 roku cenzurą za historię homoseksualnego Paula Körnera. Uważa się, że to pierwszy film o światowym zasięgu tak otwarcie rozprawiający o odmienności seksualnej.
Jego realizacja była możliwa dzięki społecznemu i ekonomicznemu rozprężeniu w latach 1918-1920. Zmiana ustroju politycznego oraz wszechobecne poczucie rozpadu, niepewność i powojenne rozedrganie wyniosły produkcję na szczyty popularności, by w ciągu paru miesięcy pozbawić ją obecności w kinach, nie tylko krajowych, ale również zagranicznych, doszukując się w niej cichej propagandy na rzecz cielesnego wyzwolenia ze znanych ram „normalności”.
Rolę, jaką austriacki reżyser odegrał przy powstawaniu Psa Baskerville’ów, organizatorzy „Święta Niemego Kina” podsumowują w następujący sposób: „Reżyser Richard Oswald, filmowiec niezwykle płodny, wniósł w dzieło spory wkład jako autor sztuki Pies Baskerville’ów z 1906 roku i scenarzysta pierwszej filmowej adaptacji powieści, wyreżyserowanej w 1914 roku przez Rudolfa Meinerta. Wersja z roku 1929, choć uwspółcześniona, jest bliższa literackiemu pierwowzorowi. Jako pierwsza docenia doktora Watsona, dotąd pojawiającego się na ekranie jako postać drugiego planu. Dobrze przyjęty film pokazywany był w całej Europie, a sam pisarz widział go w Kopenhadze. Przełom dźwiękowy sprawił jednak, że obraz dość szybko przestał być wyświetlany […]”.
Święto Niemego Kina, sztandarowa pozycja Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego, po raz szesnasty zaprosili we wciągającą audiowizualną podróż: zarówno kinomani, jak i melomani nie mogli narzekać na brak emocji. Sherlock Holmes był nie tyle głównym bohaterem tegorocznej edycji, ale spiritus movens planowanego cyklu pokazów „białych kruków” ery kina niemego. Festiwal pełen był detektywów wszelakich maści, w tym kobiecych (Tajemniczy zamek aka Miss Clever kontra Czarna Ręka nieznanego reżysera z 1914 roku i stanowiący gatunkowy miszmasz Filibus w reżyserii Mario Roncoroniego z 1915 roku).
Organizatorzy przygotowali ponadto „odnaleziony w 2014 roku Sherlocka Holmesa Arthura Bertheleta z 1916 roku, z legendarnym Williamem Gillette’em w roli tytułowej, a także Znak czterech Maurice’a Elveya z 1923 roku – dojrzałe osiągnięcie filmu detektywistycznego”. Oprawę muzyczną zapewniali m.in. Stefan Wesołowski, Julia Marcell, Jacaszek, ARRM.



