Przeglądanie po tagach

muzyka austriacka

w krainie czarodziejskiego fletu

[SPEKTAKL FAMILIJNY] W krainie „Czarodziejskiego fletu” Mozarta

„Zamknijcie oczy i posłuchajcie. Tamino jest przerażony. Otacza go ciemny las, nie wie, gdzie jest, widzi tylko tego ogromnego, potwornego węża, który chce go zabić. Wydaje się, że to koniec, a przecież to dopiero początek opery Czarodziejski flet, która bez zapowiedzi wrzuca widza w sam środek akcji” – czytamy w programie do naszej najnowszej premiery skierowanej zarówno do dorosłych, jak i dzieci – spektaklu W krainie Czarodziejskiego fletu bazującego na kanonicznej pozycji repertuaru operowego. „Ta ostatnia opera Mozarta, który zmarł niestety zaledwie kilka tygodni po jej premierze, jak każde wielkie dzieło kryje w sobie niezmierzone pokłady możliwych interpretacji. To dzięki nim od ponad 225 lat nie schodzi z operowych scen, gdzie Czarodziejski flet wciąż ubierany jest w nowe inscenizacje. Wydaje się przy tym, że niezależnie od wizji reżysera, w tej operze nieustannie działa prawdziwie magiczna moc – moc muzyki. Muzyczne dźwięki fletu i dzwonków pomagają bohaterom, ale cała opera to przecież jedna wielka szkatułka wypełniona czarodziejską muzyką Mozarta. Jak poczuć jej działanie? To bardzo proste. Wystarczy usiąść wygodnie i otworzyć swoje uszy. Na przykład teraz”.


Dla dzieci o 5 lat

Haydn_and_Mozart

[MUZYKA] Koncert oratoryjny / Haydn i Mozart

„…złożyłem w mym sercu takie ślubowanie i zamierzam je wypełnić. Kiedy je składałem, Konstancja była jeszcze panną, a ponieważ byłem zdecydowany, że się z nią ożenię, jak tylko wyzdrowieje, tym łatwiej mogłem to ślubowanie złożyć. […] No i oto mam w ręku namacalny dowód tego ślubowania – połowę partytury mszy, która zapowiada się jak najlepiej.”  (List W. A. Mozarta do ojca, Wiedeń, 4 I 1783, tłum. Ireneusz Dembowski). Wspomniane w liście dzieło to Msza c-moll, zwana „Wielką” – choć się zapowiadała jak najlepiej, to jednak na zawsze pozostać miała tylko „połową partytury” – wciąż nie jest jasne, dlaczego. Wspomniane w liście ślubowanie wynikało zapewne z prawdziwej potrzeby serca, ale kryła się za nim być może także intencja przekonania niechętnej kompozytorowi rodziny jego przyszłej żony, iż jest twórcą poważnym i „uczonym”. Dzieło, w zachowanym fragmencie, obejmującym ponad połowę pełnego mszalnego ordinarium (Kyrie, Gloria, połowa Credo oraz Santus-Benedictus– bez końcowego Agnus Dei) jest bowiem niepodobne do żadnej innej kompozycji młodego Mozarta i nie ma wielu precedensów w swej epoce. Zwraca w nim uwagę zwłaszcza mistrzowska, skomplikowana, wręcz neobarokowa polifonia – a wiadomo, że Mozart jej nie cenił! To możliwa przyczyna zaniechania pracy: mógł uznać, że pisanie in modo antico jednak nie odpowiada jego naturze ani duchowi epoki. Drugi prawdopodobny powód to nikłe możliwości wykonania tak monumentalnego dzieła. Od 1782 r. obowiązywały bowiem dekrety cesarza Józefa II ograniczające m.in. koszty jakie ponoszono na rzecz Kościoła. Klasztornym kasatom, drastycznemu ograniczeniu inwestycji, towarzyszyły również poważne ograniczenia wystawności liturgii, regulowane drobiazgowymi przepisami.

W ogólnym zarysie Msza c‑moll odpowiada typowi kantatowemu (neapolitańskiemu), z klarownym podziałem na osobne numery – arie, ansamble i chóry. Fragmenty solowe utrzymane są w stylu bliskim operze, dość jednak konserwatywnym, co zapewne było elementem świadomej, archaizującej stylizacji – jest ona wyraźna zwłaszcza w polifonicznym tercecie Quoniam. Szczególne wrażenie wywiera długa, kontemplacyjna aria Et incarnatusest, ostatnie ogniwo nieukończonego Credo. Jej arkadyjska błogość, czułość, ptasie dialogi solistki z instrumentami dętymi nie pozostawiają wątpliwości, iż jest ona wyrazem głębokiego uczucia kompozytora do młodej żony, która mogła być jej pierwszą wykonawczynią (choć – wbrew legendzie – prawie na pewno nie podczas salzburskiej premiery). Kilka lat po przerwaniu pracy nad Mszą c-moll Mozart wykorzystał jej fragmenty w swym oratorium Davidepenitente, z wielką maestrią łącząc nowy włoski tekst z istniejącą muzyką.

Piotr Maculewicz


Joseph Haydn / Symfonia B-dur Hob. I/98 [28′]
Wolfgang Amadeus Mozart / Msza c-moll Wielka KV 427 [60’]

Haydn_and_Mozart

[MUZYKA] Koncert oratoryjny / Haydn i Mozart

„…złożyłem w mym sercu takie ślubowanie i zamierzam je wypełnić. Kiedy je składałem, Konstancja była jeszcze panną, a ponieważ byłem zdecydowany, że się z nią ożenię, jak tylko wyzdrowieje, tym łatwiej mogłem to ślubowanie złożyć. […] No i oto mam w ręku namacalny dowód tego ślubowania – połowę partytury mszy, która zapowiada się jak najlepiej.”  (List W. A. Mozarta do ojca, Wiedeń, 4 I 1783, tłum. Ireneusz Dembowski). Wspomniane w liście dzieło to Msza c-moll, zwana „Wielką” – choć się zapowiadała jak najlepiej, to jednak na zawsze pozostać miała tylko „połową partytury” – wciąż nie jest jasne, dlaczego. Wspomniane w liście ślubowanie wynikało zapewne z prawdziwej potrzeby serca, ale kryła się za nim być może także intencja przekonania niechętnej kompozytorowi rodziny jego przyszłej żony, iż jest twórcą poważnym i „uczonym”. Dzieło, w zachowanym fragmencie, obejmującym ponad połowę pełnego mszalnego ordinarium (Kyrie, Gloria, połowa Credo oraz Santus-Benedictus– bez końcowego Agnus Dei) jest bowiem niepodobne do żadnej innej kompozycji młodego Mozarta i nie ma wielu precedensów w swej epoce. Zwraca w nim uwagę zwłaszcza mistrzowska, skomplikowana, wręcz neobarokowa polifonia – a wiadomo, że Mozart jej nie cenił! To możliwa przyczyna zaniechania pracy: mógł uznać, że pisanie in modo antico jednak nie odpowiada jego naturze ani duchowi epoki. Drugi prawdopodobny powód to nikłe możliwości wykonania tak monumentalnego dzieła. Od 1782 r. obowiązywały bowiem dekrety cesarza Józefa II ograniczające m.in. koszty jakie ponoszono na rzecz Kościoła. Klasztornym kasatom, drastycznemu ograniczeniu inwestycji, towarzyszyły również poważne ograniczenia wystawności liturgii, regulowane drobiazgowymi przepisami.

W ogólnym zarysie Msza c‑moll odpowiada typowi kantatowemu (neapolitańskiemu), z klarownym podziałem na osobne numery – arie, ansamble i chóry. Fragmenty solowe utrzymane są w stylu bliskim operze, dość jednak konserwatywnym, co zapewne było elementem świadomej, archaizującej stylizacji – jest ona wyraźna zwłaszcza w polifonicznym tercecie Quoniam. Szczególne wrażenie wywiera długa, kontemplacyjna aria Et incarnatusest, ostatnie ogniwo nieukończonego Credo. Jej arkadyjska błogość, czułość, ptasie dialogi solistki z instrumentami dętymi nie pozostawiają wątpliwości, iż jest ona wyrazem głębokiego uczucia kompozytora do młodej żony, która mogła być jej pierwszą wykonawczynią (choć – wbrew legendzie – prawie na pewno nie podczas salzburskiej premiery). Kilka lat po przerwaniu pracy nad Mszą c-moll Mozart wykorzystał jej fragmenty w swym oratorium Davidepenitente, z wielką maestrią łącząc nowy włoski tekst z istniejącą muzyką.

Piotr Maculewicz


Joseph Haydn / Symfonia B-dur Hob. I/98 [28′]
Wolfgang Amadeus Mozart / Msza c-moll Wielka KV 427 [60’]

koncertwiedeński

Koncert wiedeński – Największe przeboje Johanna Straussa, najpiękniejsze arie i duety

Podczas gali usłyszą Państwo obdarzonych wspaniałymi głosami, fantastycznych solistów operowych. Towarzyszyć im będą wybitni, polscy kameraliści młodego pokolenia, występujący na co dzień z najlepszymi orkiestrami i dyrygentami w Polsce i Europie. Tej gali nie można przegapić, na scenie pojawią się laureaci międzynarodowych konkursów muzycznych, wirtuozi skrzypiec, fortepianu, wspaniali soliści polskiej estrady. Zabrzmią największe przeboje króla walca – Johanna Straussa, nie zabraknie także popisowych arii z najsłynniejszych operetek Zemsta nietoperza, Baron cygański, Wesoła wdówka, Księżniczka czardasza oraz Kraina uśmiechu. Publiczność usłyszy m.in.: walc Nad pięknym modrym Dunajem, Arię Barinkaya Wielka sława to żart, duet wszech czasów Usta milczą dusza śpiewa czy polkę Tritsch-Tratsch. Koncert programowo nawiązywał będzie do tradycyjnych gali i noworocznych koncertów, odbywających się w Wiedniu. Zapraszamy serdecznie!

viktor ullmann

[MUZYKA] Wieczór pieśni Viktora Ullmanna i Gustawa Mahlera

Wieczór pieśni odbywa się w ramach obchodów 30-lecia Towarzystwa Polsko Austriackiego Oddziału w Cieszynie, 100 rocznicy powstania Republiki Austrii oraz i przede wszystkim z okazji 120-lecia urodzin kompozytora, pianisty i dyrygenta Viktora Ullmanna, urodzonego 1 stycznia 1898 w Cieszynie, wykształconego w Wiedniu, który zginął 18 października 1944 w obozie Auschwitz Birkenau, pozostawiając po sobie ogromny dorobek muzyczny, skomponowany nawet jeszcze w obozie Terezin.

Michał Janicki – baryton
Lech Napierała – fortepian

Pod patronatem honorowym Mirosława Bienioszka, Konsula Honorowego Republiki Austrii w Katowicach


Opis: Austriackie Forum Kultury

DFG

Mozart na instrumentach dawnych / Lubimov, Rutkowski, Haselböck

W koncercie wystąpią uznani pianiści, Alexei Lubimov i Hubert Rutkowski, wraz z towarzyszeniem Zespołu Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Collegium Varsoviense pod batutą austriackiego dyrygenta Martina Haselböcka.


W programie koncertu:

W. A. Mozart – La clemenza di Tito – uwertura, KV 621

W. A. Mozart – Koncert na 2 fortepiany i orkiestrę Es-dur KV 365

W. A. Mozart – 36 Symfonia C-dur „Linzka” KV 425

[OPERA] „Czarodziejski flet” / Komische Oper Berlin

Marc Chagall przygotował scenografię do Czarodziejskiego fletu w 1968 roku w nowojorskiej Metropolitan Opera, David Hockney w 1978 roku, gdy operę tę wystawiano na festiwalu operowym Glyndebourne. Twórcom inscenizacji, którą oglądamy dziś w warszawskiej operze zależało na tym, aby plastycznie była ona pełna czarów, surrealistyczna, uwolniona z okowów racjonalności, rządząca się jedynie logiką snów. Reżyser Barrie Kosky, dyrektor Komische Oper w Berlinie, pracował nad spektaklem razem z Suzanne Andrade – aktorką, poetką, standuperką i Paulem Barritem, autorem animacji. To właśnie animacje uwolniły ten spektakl z pęt logiki, umożliwiły błyskawiczne zmiany lokalizacji – ze świata wewnętrznego do zewnętrznego, z ponurego lasu do podejrzanego baru, z bijącego serca pomiędzy trzepoczące skrzydłami motyle. Tempo to słowo kluczowe dla tej realizacji. „Zu Hilfe! Zu Hilfe!” – wyśpiewuje Tamino, biegnąc do utraty tchu. Akcja toczy się szybko, także dlatego, że partie mówione zostały wykreślone i zastąpione planszami z kina niemego. Było ono także dla twórców źródłem estetycznych inspiracji – Nosferatu Murnaua, filmy Bustera Keatona, a także stroje i fryzura aktorki Louise Brooks – krótkie czarne włosy z grzywką. „Chciałem bawić się sprzecznościami libretta” – mówi Barrie Kosky. Rzeczywiście, spektakl, który stworzył jest pełen zabawy, radości – to zastrzyk energii i joie de vivre.


Opera w dwóch aktach
Libretto: Emanuel Schikaneder
Prapremiera: 30.09.1791, Wiedeń
Premiera tej inscenizacji: 25.11.2012, Berlin
Produkcja: Komische Oper, Berlin
Oryginalna niemiecka wersja językowa


Opera grana będzie o godz. 12.00 w dniach 5 i 6 grudnia 2017 r.

[MUZYKA] Koncert Bagg*Fish w ramach 13. MÓZG FESTIVAL

BAGG*FISH to noise’owy duet akustyczny i improwizacyjny. Jest jednocześnie poetycki i psychodeliczny. W jego skład wchodzi badacz, silnie skoncentrowany na niestabilnej teksturze sprzężenia oraz bardzo przekonujący perkusista, który towarzyszy mu w podróży. Podczas tworzenia tej poetyckiej wirtuozerii na wysokich obrotach, BAGG*FISH nawiązuje do Interstellar Space Coltrane’a, Jimi’ego Hendrixa, dzisiejszej muzyki improwizowanej i noise’u. Niedawno poszerzyli krąg swoich zainteresowań o czysto akustyczne granie po brzmienie elektro-akustyczne.


Koncert w ramach 13. MÓZG FESTIVAL (28.11. – 2.12.2017)
Michael Fischer – tenor & (no effect, analogue) feedback saxophone
Marcos Baggiani – drums & small instruments


Informacje organizatora

[OPERA] „Czarodziejski flet” / Komische Oper Berlin

Marc Chagall przygotował scenografię do Czarodziejskiego fletu w 1968 roku w nowojorskiej Metropolitan Opera, David Hockney w 1978 roku, gdy operę tę wystawiano na festiwalu operowym Glyndebourne. Twórcom inscenizacji, którą oglądamy dziś w warszawskiej operze zależało na tym, aby plastycznie była ona pełna czarów, surrealistyczna, uwolniona z okowów racjonalności, rządząca się jedynie logiką snów. Reżyser Barrie Kosky, dyrektor Komische Oper w Berlinie, pracował nad spektaklem razem z Suzanne Andrade – aktorką, poetką, standuperką i Paulem Barritem, autorem animacji. To właśnie animacje uwolniły ten spektakl z pęt logiki, umożliwiły błyskawiczne zmiany lokalizacji – ze świata wewnętrznego do zewnętrznego, z ponurego lasu do podejrzanego baru, z bijącego serca pomiędzy trzepoczące skrzydłami motyle. Tempo to słowo kluczowe dla tej realizacji. „Zu Hilfe! Zu Hilfe!” – wyśpiewuje Tamino, biegnąc do utraty tchu. Akcja toczy się szybko, także dlatego, że partie mówione zostały wykreślone i zastąpione planszami z kina niemego. Było ono także dla twórców źródłem estetycznych inspiracji – Nosferatu Murnaua, filmy Bustera Keatona, a także stroje i fryzura aktorki Louise Brooks – krótkie czarne włosy z grzywką. „Chciałem bawić się sprzecznościami libretta” – mówi Barrie Kosky. Rzeczywiście, spektakl, który stworzył jest pełen zabawy, radości – to zastrzyk energii i joie de vivre.


Opera w dwóch aktach
Libretto: Emanuel Schikaneder
Prapremiera: 30.09.1791, Wiedeń
Premiera tej inscenizacji: 25.11.2012, Berlin
Produkcja: Komische Oper, Berlin
Oryginalna niemiecka wersja językowa


Opera grana będzie o godz. 19.00 w dniach 1, 2, 5, 6, 7 i 8 grudnia 2017 r.