Przeglądanie po tagach

druga szkoła wiedeńska

[MUZYKA] Koncert symfoniczny Brahms / Webern / Schönberg / Berg

W zasadzie każdy z wielkich modernistów początku XX w., którzy dzięki technice dwunastotonowej pchnęli muzykę na zupełnie nowe tory, za punkt wyjścia swej twórczości miał idiom neoromantyczny, w jakim tworzył m.in. szanowany przez nich zgodnie Johannes Brahms. Schönberg należał do jego szczególnych admiratorów, przełamując stereotyp postrzegania tego kompozytora jako li tylko jako zapatrzonego w przeszłość „konserwatysty” i wskazując nowatorskie cechy formalne jego muzyki (głośny i nieco prowokacyjny esej Brahms, der Fortschrittliche – „Postępowy Brahms” z 1933).Także Webern w swej Passacaglii op. 1 zawarł czytelny hommage wobec wielkiego neoromantyka. Koncert podwójny, ostatnie z orkiestrowych dzieł Brahmsa, powstał dwa lata po IV Symfonii jako gest pojednania z przyjacielem, wielkim skrzypkiem Josephem Joachimem, po okresie ochłodzenia ich relacji. Premierowe wykonanie (z wiolonczelistą Robertem Hausmannem) przyjęto z uprzejmym zainteresowaniem, ale też wielu krytyków początkowo nie doceniało tego pozbawionego może powierzchownej błyskotliwości, ale i nie wolnego od nostalgicznego humoru dzieła.

Trzy cykle pod takim samym, lakonicznym tytułem Orchesterstücke to grupa dzieł trójki przedstawicieli „drugiej szkoły wiedeńskiej”. Ekspresjonistyczne kompozycje składające się na op. 16 Schönberga operują „totalnym chromatyzmem” oraz do pewnego stopnia techniką, którą nazwał „melodią barw dźwiękowych” (Klangfarbenmelodie). Tę podjął w swym op. 6 (z tego samego roku) Anton Webern – po raz pierwszy śmiało przekraczający tu granice „tradycyjnej” tonalności w muzyce orkiestrowej; brzmieniowo bliższe tradycji, choć harmonicznie  śmiałe są natomiast Drei Orchesterstücke op. 6 Albana Berga z 1914, dedykowane Schönbergowi. Zestawienie trzech do pewnego stopnia analogicznych cykli ukazuje jak różne stylistycznie oblicza mieli bliscy sobie twórcy, wymieniani często łącznie na kartach podręczników.

Piotr Maculewicz

[MUZYKA] Koncert symfoniczny Brahms / Webern / Schönberg / Berg

W zasadzie każdy z wielkich modernistów początku XX w., którzy dzięki technice dwunastotonowej pchnęli muzykę na zupełnie nowe tory, za punkt wyjścia swej twórczości miał idiom neoromantyczny, w jakim tworzył m.in. szanowany przez nich zgodnie Johannes Brahms. Schönberg należał do jego szczególnych admiratorów, przełamując stereotyp postrzegania tego kompozytora jako li tylko jako zapatrzonego w przeszłość „konserwatysty” i wskazując nowatorskie cechy formalne jego muzyki (głośny i nieco prowokacyjny esej Brahms, der Fortschrittliche – „Postępowy Brahms” z 1933).Także Webern w swej Passacaglii op. 1 zawarł czytelny hommage wobec wielkiego neoromantyka. Koncert podwójny, ostatnie z orkiestrowych dzieł Brahmsa, powstał dwa lata po IV Symfonii jako gest pojednania z przyjacielem, wielkim skrzypkiem Josephem Joachimem, po okresie ochłodzenia ich relacji. Premierowe wykonanie (z wiolonczelistą Robertem Hausmannem) przyjęto z uprzejmym zainteresowaniem, ale też wielu krytyków początkowo nie doceniało tego pozbawionego może powierzchownej błyskotliwości, ale i nie wolnego od nostalgicznego humoru dzieła.

Trzy cykle pod takim samym, lakonicznym tytułem Orchesterstücke to grupa dzieł trójki przedstawicieli „drugiej szkoły wiedeńskiej”. Ekspresjonistyczne kompozycje składające się na op. 16 Schönberga operują „totalnym chromatyzmem” oraz do pewnego stopnia techniką, którą nazwał „melodią barw dźwiękowych” (Klangfarbenmelodie). Tę podjął w swym op. 6 (z tego samego roku) Anton Webern – po raz pierwszy śmiało przekraczający tu granice „tradycyjnej” tonalności w muzyce orkiestrowej; brzmieniowo bliższe tradycji, choć harmonicznie  śmiałe są natomiast Drei Orchesterstücke op. 6 Albana Berga z 1914, dedykowane Schönbergowi. Zestawienie trzech do pewnego stopnia analogicznych cykli ukazuje jak różne stylistycznie oblicza mieli bliscy sobie twórcy, wymieniani często łącznie na kartach podręczników.

Piotr Maculewicz