Austriart

  • Literatura
  • Muzyka
  • Film
  • Teatr
  • Sztuki piękne
  • Filozofia
  • Recenzje
  • Wywiady

Bądź z nami na bieżąco!

Najnowsze artykuły

  • Przekraczając granice [„Missing People” reż. Béla Tarr | Wiener Festwochen 2019] 5 lipca 2019
  • Teatr Galicji Edwarda Webersfelda [Książka „Teatr prowincjonalny w Galicji”] 23 maja 2019
  • Mistrzowie z adeptami [Recenzja Sinfonia Iuventus Mahler Schubert] 15 maja 2019

Austriart

  • Literatura
  • Muzyka
  • Film
  • Teatr
  • Sztuki piękne
  • Filozofia
  • Recenzje
  • Wywiady
Muzyka,

Muss es sein? Es muss sein! [Recital Piotr Anderszewski Recenzja]

by Jakub Kisieliński30 kwietnia 2019no comment

Piotr Anderszewski powrócił do Filharmonii Narodowej z niezwykle bliskimi jego sercu Wariacjami na temat walca Diabellego. Pod rękami mistrza późne dzieło Beethovena zamieniło się w wielobarwną opowieść, w której nie brakowało ciętej muzycznej satyry, jak też kontemplacji i głębokiej zadumy. Na dokładkę pianista dorzucił miniatury Schumanna i Jana Sebastiana Bacha dając niezapomniany popis wyobraźni i muzycznej kultury.

Zamiast pierwotnie planowanych Wariacji op. 27 Weberna podczas kwietniowego recitalu wybrzmiało siedem utworów w formie fugetty Roberta Schumanna, z późnego okresu jego twórczości. Schumann w tych utworach nie jest już Schumannem, na trzy lata przed śmiercią, kilka miesięcy przed niesławnym skokiem w mroźne tonie Renu, tkwiąc już w początkach obłędu znoszącego go w halucynacje i nocne mary, resztkami sił próbuje wycofać się z siebie, oddalić od własnej niespokojnej i namiętnej natury. Wycisza się, rzeczywistość dyscyplinuje powagą i spokojem dostojnych fug. To muzyka na wskroś bliska w charakterze i nastroju późnym tekstom szwajcarskiego pisarza Roberta Walsera, wchodzącym w cykl zatytułowany Mikrogramy, gdzie w pełni zanika Ja, a w jego miejsce wciska się czysty ruch, bezosobowa obecność, tkwiąca w uroku niedopowiedzenia krótkich opowieści, nie pozbawionych jednak druzgocącej bezradności, jak i świadomości zapadania się. Anderszewski nie stosując radykalnych kontrastów, schumannowskich wzburzeń znakomicie wyczuł ową smutną, kontrapunktyczną przechadzkę, w której co chwila się przychodzi nam zatrzymać się i rozejrzeć dookoła, zmierzając bez celu w “skromnej mglistości”, spokojni w swoim niepokoju. Pianista na bis, z uśmiechem podkreślając swoje niezadowolenie z wykonania dwu miniatur (5 i 7), wykonał je z o wiele większym skupieniem, jakbym całym późniejszym programem przemyśliwał te dwa drobiazgi szukając w nich dopełnienia konsekwentnie budowanej konstrukcji recitalu.

Ludwig van Beethoven z „Meyers Konversations Lexikon” Leipzig und Wien (1904)

W dalszej części pianista pozwolił usłyszeć nam czterech preludiów i czterech fug Jana Sebastiana Bacha wybranych z drugiego tomu Das Wohltemperierte Klavier. W wykonaniu Anderszewskiego to Bach nie tylko skromniejszy, bardziej skupiony, co wpisuje się w sam charakter cyklu późniejszego o równe dwadzieścia lat od efektownego, pełnego kunsztownych kontrapunktów, o wiele częściej grywanego w wyborze i całości pierwszego tomu WTK. To również Bach wybrzmiewający niemal zupełnie bez rozbudowanego teatru polifonii, gdzie niewyeksponowany kontrapunkt, czy w ogóle materia muzyczna gubiąc swoją teatralność nie zupełnie jest jednak pozbawiona samej sceniczności, która swoją istotę i plastykę buduje w korelacji do tej słyszanej tak często w kantatach Bacha. W nich solowy głos, dominując nad instrumentami, tworzy zamknięty, konfesyjny dramat Ja wystawionego na trud i boleść egzystencji, na niepewność jej wybawienia od zatraty. Trud ten pianista niesamowicie podkreślał w powtarzanych nutach, których wartość była wartością powtórzonej niepewności, coraz bardziej nagiej i bezbronnej, nie gubiąc w tym wszystkim jednak właściwej Bachowi nadziei, która unaoczniała się w grze pełnej spójności, żelaznej logiki i czystości.

O ile przed przerwą usłyszeliśmy Schumanna oddalającego się i schowanego za maską polifonicznego Bacha, samego Bacha przybierającego homofoniczne oblicze, o tyle po przerwie usłyszeliśmy Beethovena przyprawiającego sobie ”gębę”  i najpewniej całej epoce, żeby na koniec próbować „zdjąć” ją z pewnym przerażeniem dla siebie i dla słuchaczy, wystawiając na chwilę twarz bezbronną i nagą. Cykl 33 Wariacji na temat walca Diabellego Piotr Anderszewski wykonuje od jego pamiętnego udziału w konkursie pianistycznym w Leeds w 1990 roku. Bezcelowym wydaje się wspominać już o legendarnym nagraniu płytowym, czy wielu niezapomnianych wykonaniach koncertowych. Właściwie Anderszewski to Wariacje op. 120. Nie było w historii pianistyki innego wykonawcy tak silnie i głęboko związanego z tym utworem. Pomimo to nie czuć było w wykonaniu nawet przez chwilę śladu rutyny, skostnienia. Niewątpliwie Wariacje w wykonaniu Anderszewskiego to dogłębnie przemyślany traktat: traktat o niedoskonałości, satyra na niedoskonałość, którą pobudza bądź co bądź pragnienie udoskonalania, wydostania się choć na krótką chwilę z brudu teraźniejszości i naszych własnych niedpowiedzeń.

Anton Diabelli (1781-1858) – wiedeński wydawca i kompozytor, grał na fortepianie i gitarze, prowadził firmę Cappi & Diabelli

Carl Czerny wspominał, że Beethoven tworzył cykl w atmosferze „wesołego dziwactwa”. Wcześni biografowie podkreślali wpisany w utwór “różowy nastrój”, „tętniący niespotykanym humorem”. W grze Anderszewskiego było to słychać jak u mało kogo. Był ciężki tam, gdzie miał być; lekki tam, gdzie nie było innej możliwości. Niesamowita Beethovenowska “gęba” co chwilę wielokrotniała, karykaturzyła się i wyśmiewała nie tylko nieszczęsny temat samego Diabellego, którego kompozytor z właściwą sobie energią nazwał “szewską łataniną”, ale również nastrój całej epoki skąpanej w salwach bitew, coraz silniej roztańczonego Wiednia, muzyki lichej i salonowej wydanej pod gusta drobnomieszczaństwa.  Zarówno Beethoven, jak i Anderszewski nie byliby jednak sobą, gdyby na tym poprzestali. Gdy wycisza się Beethoven “stroiciel trzęsień ziemi”, satyr, subtelnie wyłania się Beethoven myśliciel. Muzyka zyskuje charakter kontemplacyjny, staje się na wskroś filozoficzna, naga, zastygająca. Anderszewski odczytał to niezwykle sugestywnie, konsekwentnie budując zmieniający się w kolejnych wariacjach charakter dzieła, zwracającego się coraz bardziej do środka; dzieła namyślającego się i przeglądającego w swojej wariacyjnej formie, aby w szczytowym punkcie odsłonić się, zwrócić się w kierunku prawdy bliskiej tym, które słyszymy chociażby w Wielkiej Fudze czy późnych kwartetach, gdzie zyskuje wymiar niezwykle ludzki i bolesny. Jest zmaganiem z losem, wobec którego kpina miesza się z uczuciami przejmującej głębi. Wykonanie Anderszewskiego zbudowane oszczędnymi środkami, niestroniące jednak od dominującego wyrazu, ułożone w potężną powieść pełną melancholii, miejscami wręcz przejmującej rezygnacji, w pełni skondensowaną właściwie w dwu przedostatnich wariacjach (fuga nr 32), jakby wykonawca tylko na chwilę chciał dać w nią wgląd, jakby z daleka, idąc za kompozytorem, wiedział , że zdjąć maskę możemy tylko na chwilę, będąc świadomym tego, że “gdy wpatrujemy się w otchłań, ona wpatruje się także w nas”.

anton diabellijan sebastian bachludwig van beethovenpiotr anderszewskirobert schumannwariacje op. 120
Poprzednie

Błądząc, posuwamy się naprzód [Musil, tło i postać]

25 kwietnia 2019
Następne

Mistrzowie z adeptami [Recenzja Sinfonia Iuventus Mahler Schubert]

15 maja 2019

Odpowiedz Anuluj pisanie odpowiedzi

Bądź z nami na bieżąco!

Zainstagramuj się!

Więcej i więcej...Śledź nas na Insta!

Najnowsze artykuły

  • Przekraczając granice [„Missing People” reż. Béla Tarr | Wiener Festwochen 2019]

    Przekraczając granice [„Missing People” reż. Béla Tarr | Wiener Festwochen 2019]

    5 lipca 2019
  • Teatr Galicji Edwarda Webersfelda [Książka „Teatr prowincjonalny w Galicji”]

    Teatr Galicji Edwarda Webersfelda [Książka „Teatr prowincjonalny w Galicji”]

    23 maja 2019
  • Mistrzowie z adeptami [Recenzja Sinfonia Iuventus Mahler Schubert]

    Mistrzowie z adeptami [Recenzja Sinfonia Iuventus Mahler Schubert]

    15 maja 2019
  • Muss es sein? Es muss sein! [Recital Piotr Anderszewski Recenzja]

    Muss es sein? Es muss sein! [Recital Piotr Anderszewski Recenzja]

    30 kwietnia 2019
  • Błądząc, posuwamy się naprzód [Musil, tło i postać]

    Błądząc, posuwamy się naprzód [Musil, tło i postać]

    25 kwietnia 2019
  • z drogi, język jedzie [„Używam, więc jestem” Elfriede Gerstl | Recenzja]

    z drogi, język jedzie [„Używam, więc jestem” Elfriede Gerstl | Recenzja]

    18 kwietnia 2019
  • Richard Oswald i Sherlock Holmes [„Pies Baskerville’ów”]

    Richard Oswald i Sherlock Holmes [„Pies Baskerville’ów”]

    5 kwietnia 2019
  • Rechnitz: roztańczona otchłań [„Rechnitz. Opera – Anioł Zagłady” Recenzja]

    Rechnitz: roztańczona otchłań [„Rechnitz. Opera – Anioł Zagłady” Recenzja]

    22 marca 2019
  • „Biblia nazizmu” w Teatrze Powszechnym [PREMIERA „Mein Kampf”]

    „Biblia nazizmu” w Teatrze Powszechnym [PREMIERA „Mein Kampf”]

    20 marca 2019
  • Życie w cieniu. Historia Lise Meitner

    Życie w cieniu. Historia Lise Meitner

    17 listopada 2018

Tagi

3 tage in quiberon austriackie forum kultury austriacki jazz belvedere museum wien dramaturgia austriacka elfriede jelinek etiuda&anima festiwal nowe horyzonty filharmonia narodowa film austriacki film dokumentalny franz kafka georg trakl gustav mahler heldenplatz joseph haydn kinematografia austriacka kino austriackie kino europejskie literatura austriacka literatura XXI wieku literatura XX wieku maria lassnig michael haneke muzyka austriacka muzyka klasyczna narodowy instytut fryderyka chopina niko leopold quartett noc trakla peter turrini plac bohaterów poezja austriacka ruth beckermann styx teatr austriacki teatr jaracza w łodzi thomas bernhard tłumacz walc waldheima waldheims walzer warszawski festiwal filmowy western wolfgang amadeusz mozart zielone kłamstwa z miłości
  • O NAS
  • REDAKCJA
  • Regulamin
  • Kontakt

© 2018 AUSTRIART. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie materiałów wymaga zgody redakcji.